Aby móc mówić o winie należy poznać jego istotę.Pierwsza droga prowadzi przez degustację i liryczny opis: głębia koloru, intensywność zapachu i kwiatowość smaku, czary...Druga droga to podejście enologiczno-antropologiczne; wino jako wynik pracy ludzkich rąk. Oba sposoby zyskują wielu zwolenników.
Dla mnie wino to eksperyment, powód do interakcji, przyczyna do działania, inspiracja. Nie zamyka się w szkle butelki,trzeba wyjść poza kadr żeby zobaczyć jego wielowymiarowość.Wino to mocny argument.

sobota, 12 lutego 2011

Chiński Nowy Rok


            Po Nowym Roku nadszedł… Chiński nowy Rok, który dedykowany jest znakowi królika. Początek lutego jest decydujący w mojej rodzinie- już pod koniec stycznia można dostać kolejny numer czasopisma, w którym centralną pozycją jest chiński horoskop. Zawarte w nim informacje stanowią pewnego rodzaju wytyczne, co spotka każdego przez najbliższe 12 miesięcy. Horoskop jest czytany na głos każdemu członkowi rodziny, a motto powinno zostać zapamiętane.
            Kuchnia chińska natomiast ma już całkiem ugruntowaną pozycję w Polsce, kurczak w pięciu smakach i sos słodko-kwaśny są tak popularne, że składniki do ich przygotowania można znaleźć  każdym większym sklepie.
Decydując się na danie tego typu warto się zastanowić nad winem, które może do tego pasować, bo a nuż zdarzy się ochota na świętowanie przy kuchni chińskiej.  Podaję pewne propozycje zastrzegając, że nie przeprowadziłam szczegółowej degustacji, stąd brak konkretnych danych (producentów, roczników, etc.):
            Chcąc uczcić początek Nowego Chińskiego Roku można przyrządzić (lub zamówić na mieście) potrawę tradycyjnie serwowaną tego dnia: pierożki. Ponieważ w ich składzie znajduje się kombinacja czosnku, imbiru i soi,  stanowią pewne wyzwanie żeby dobrać do nich wino. Myślę, że ciekawym połączeniem jest wino wytrawne, z rodzaju prosecco lub inne, musujące. Według mnie najlepiej się nadaje wino alzackie o delikatnym, musującym charakterze, stąd crémant gewürztraminer, dla którego specyficzna jest korzenność (dobrze komponująca się ze zdecydowanym smakiem pierożków). To zestawienie pozwala na nadanie potrawie świątecznego charakteru kładąc nacisk na przyprawowy charakter dania.
            Równie często z okazji Nowego Roku w Chinach spożywa się rybę (gotowaną na parze lub smażoną), w tym wypadku najlepiej podać lekkie białe, acz wytrawne wino niemieckie z rodzaju Kabinett lub Spätlese.
            Nie można zapomnieć o potrawie, ze względu na swoje zastosowanie jako żywność błyskawicznie gotowa do spożycia, zyskała złą sławę- noodle. W kuchni chińskiej ten makaron nie jest składnikiem zupek, ale wielu potraw, często podaje się go z warzywami, kiełkami, owocami morza i oczywiście sosami na bazie soi. Najbardziej naturalnym połączeniem jest chardonnay, które dzięki swojej wysokiej kwasowości i mineralności, ale też aromatom owoców tropikalnych świetnie pasują do dań, w których składzie znajdują się krewetki, homary, etc. Innym ciekawym zestawieniem z tą potrawą może być białe wino z południowej Afryki, które pozwala na zachowanie harmonii pod względem ciężaru dania oraz jego pikanterii.
            Z kolei wino cięższe, o bardziej zdecydowanym w smaku można zaserwować do tradycyjnego dania jakim jest kaczka wędzona nad liśćmi herbacianymi, tzw. zhangcha. Wydaje się, że klasyczne Bordeaux spełnia wymagania ze względu na swój zdecydowany, taniczny charakter, ale też aromaty powstałe przez dojrzewanie w beczkach (aromaty palone, dębowe, waniliowe, korzenne).       

poniedziałek, 24 stycznia 2011

o globach


Na fali emocji związanych z przyznaniem Złotych Globów oraz wieloma zachwytami nad kreacją Natalie Portman, proponuję nowinkę.
Mimo że Moët & Chandon był oficjalnym alkoholem podczas gali, to okazuje się, że nawet na takich imprezach jest miejsce nie tylko szampana- podczas FOX afterparty było rozlewane wino o niezwykle aktualnej nazwie: Black Swan. Pochodzące z południowo-wschodniej części Australii (gdzie de facto żyją czarne łabędzie), było produkowane jeszcze przed stworzeniem filmu przez Aronofskiego, ale na pewno ta forma upowszechniania marki będzie korzystna- podczas uroczystości serwowano pinot grigio, shiraz, merlot i chardonnay (dotychczas ich ceny nie przekraczały $10.00!). Shankar Swamy, dyrektor ds. marketingu Black Swan Wines, powiedział w rozmowie z dziennikarzami:
„Celebrating with Black Swan wine is a perfect pairing for this year's extraordinary blend of talent, and the opportunity to be the official wine sponsor for the FOX party is a real feather in our cap... a black swan feather that is”.

piątek, 14 stycznia 2011

o szkle

Szkło- transparentna granica między ustami a winem, a jednak tak istotna. Cała sztuka degustacji zaczyna się od kieliszka. Moment chwycenia go, to moment kiedy wino zaczyna opowiadać swoją historię. W świecie sommelierów i degustatorów naczynie to pełni fundamentalną rolę, istnieją normy (ISO 3591, stworzone przez INAO, czyli The Institut National des Appellations d'Origine) określające proporcje czaszy do nóżki, grubość szkła, średnica wylotu  zostały sprecyzowane żeby jak najpełniej uwalniać aromaty zawarte w winie, a jednocześnie być jak najbardziej uniwersalne przy konsumpcji tak złożonego trunku.Na rynku ogromną popularnością cieszą się profesjonalne kieliszki, np. Riedla czy Schotta Zwiesela, jednak wraz z jakością podnosi się cena…

















Moja refleksja nad kieliszkiem zaczęła się od samej formy kieliszka, bo czy koniecznie trzeba się koncentrować na profesjonalnej degustacji żeby mieć przyjemność ze spożywania wina? Pierwszym jej etapem jest ocena wzrokowa, ale może zamiast patrzeć w głąb warto zatrzymać się na granicy, na krok przed podniesieniem go do ust.
            Już sam ten ruch może przysporzyć kłopotów gdy bierze się do ręki taki oto kieliszek: 





 Lekko wykrzywiony wlot powoduje zawrót głowy, zwłaszcza, gdy jest napełniany po raz kolejny. Twórcy jednak przekonują, że jest on właściwie wykalibrowany: umożliwia pełne wyczucie aromatów, odpowiedni kąt pozwala na lepszą obserwację barwy, a przy tym wystarczy go minimalnie przechylić żeby spróbować jego zawartość…


            Popkultura coraz zawłaszcza sobie coraz większe obszary życia, wkracza też na salony degustacji prowokując swoim designem. Każdy przeżył imprezę, na której piło się z plastikowych kubeczków, ale co jeśli ktoś doczepi do nich cienką nóżkę? Voilá:



            Innym przykładem jest kieliszek o dźwięcznej nazwie Lolita (bezpośrednio nawiązującej do książki Nabokova). Już sama nazwa wskazuje na to, kto mógłby się na niego skusić. Słodki, dziewczęcy, niewinny, różowy, kojarzy mi się puzderkiem ze skarbami amerykańskiej pop-księżniczki. Wyobrażam go sobie wypełnionego różowym winem, może rosé d’Anjou?




            Dla osób o poczuciu obowiązku recyklingu i na cześć ekologii powstał specjalny rodzaj kieliszków – jednorazowych. Stanowią one alternatywę dla małych butelek, a jednocześnie są bardzo funkcjonalne. 




            Wreszcie kształt, który mnie najbardziej zaintrygował. Przedstawia wizję alternatywnego rozwoju cywilizacji, co by było gdyby człowiek nie oddalił się od natury? Czy przedmioty inspirowany ludzkim ciałem miałyby swoje stałe miejsce?




            Kształt tego kieliszka uwalnia wiele skojarzeń- podstawowe dotyczy serca oraz płynącej w nim krwi. W tym wypadku przechylenie naczynia nie musi mieć już wymiaru czysto fizycznego, ale też mistyczny- krew jest ważnym symbolem związanym z religią chrześcijańską i postacią Chrystusa dokonującego transsubstancjacji.
Myślę, że najodpowiedniejsze dla tego kieliszka jest chianti - toskańskie wino powstającego głównie z odmiany sangiovese, które w dosłownym tłumaczeniu oznacza krew Jowisza.


-------------------------------------------------------------
- Rosé d’Anjou- wino różowe z doliny Loary, istnieje ich duża różnorodność ze względu na odmiany, z których powstają, co przekłada się też na walory sensoryczne, najczęściej są lekkie i orzeźwiające.
- Wina chianti są najczęściej owocowe (truskawkowe, śliwkowe) i fiołkowe, o stosunkowo wysokiej kwasowości,  od gładkich i eleganckich po stanowcze i mocne.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

mróz na szybie


Wyjrzałam ostatnio przez okno (nie będę precyzować gdzie, może wystarczy, że nazwę je „oknem z ładnym widokiem”) i pierwsze, na co padło moje spojrzenie, to termometr: -11°C! Pomyślałam o dwupalczastych rękawiczkach z polarem i kremie ochronnym przed wyjściem na zewnątrz. Już w autobusie usłyszałam narzekanie, że zimno/ samochód nie ruszył/ trzeba odśnieżyć tyle ulic… i mój faworyt: co z tego, skoro na święta i tak śniegu nie będzie! Wracam więc myślami do widoku za oknem, bo jedna rzecz utkwiła mi w pamięci. Wśród oszronionych gałęzi wisiało kilka gron zamarzniętych kiści winogron… stąd bezpośrednie skojarzenie, że w tym roku są idealne warunki na lodowe wino (ice wine, vin du glace, eiswein)! I już chcę tą radosną wiadomością zamknąć buzie marudom, tyle, że obawiam się, że nie zrozumieją tego fenomenu!
Bo wino lodowe jest bardzo wyjątkowe- korzystne warunki klimatyczne wypadają średnio dwa, trzy razy na dekadę. Wino to jest bardzo esencjonalne, można w nim wyczuć owoce egzotyczne lub aromat pieprzu, ale przede wszystkim naturalną, nektarową słodycz. Kojarzy mi się z kropelkami słońca prześwitującego przez sople… . Niestety ten ewenement winiarski, wymagający niesamowitej precyzji, obciążony jest też dość wysoką ceną.
I dlatego rozwój technologii produkcji wina ingeruje również w tę sferę. Z jednej strony możliwa jest produkcja dobrego jakościowo alkoholu, z drugiej strony zanika oryginalność i zależność od natury, gdy na rynek wchodzą wina przemysłowe (tzn. powstające masowo, w ogromnych korporacjach). Przykładem kraju, w którym dominują nowoczesne praktyki winiarskie związane z produkcją wina lodowego jest Kanada. Cały „kunszt” tego sposobu winifikacji zaciera się, gdy po zbiorze bardzo dojrzałych winogron jeszcze zanim przyjdzie mróz, umieszcza się je w chłodni w minusowej temperaturze, a następnie, gdy winogrona są zamrożone, przeprowadza ten sam, bardzo szybki proces wyciskania słodkiego moszczu. O ile niekoniecznie upieram się przy piciu win z upraw ekologicznych, o tyle uważam, że tak wyjątkowy trunek jak wino lodowe powinno powstać z takich winogron, jakie widziałam za oknem!

Wino lodowe- jest to wino deserowe (wysoka koncentracja cukrów), zbiór winogron odbywa się najczęściej w nocy (istotą jest jak najniższa temperatura, wystarczająca jest -6°C, ale optymalna to -12°C). Proces polega na jak najszybszym wyciskaniu gęstego, słodkiego soku z winogron, jednocześnie zatrzymując wodę w postaci kryształków w prasie. Wino to  produkuje się z odmian winogron białych, podobno pierwsze powstało z rieslinga (wciąż najbardziej popularne), inne szczepy to m.in. gewurztraminer,  pinot gris  lub vidal. W Europie produkuje się je w Niemczech, Austrii (Burganland), Francji (Alzacja), Czechach i Słowenii. Poza tym słynie z niego też Kanada (Quebec, Ontario).

piątek, 17 grudnia 2010

degu... co?

Miałam w głowie pewien pomysł na to jak ma się rozwijać ten blog… ale zupełnie spontanicznie chciałabym opisać moje świeże doświadczenie związane z winem.
Otóż raz na jakiś czas lubię wybrać się na degustację, jednak za każdym razem łapię się na tym, że moje wyobrażenie tego słowa rozmija się z rzeczywistością. Ostatnio znalazłam się na imprezie uważanej za jedną z najważniejszych dla polskiej branży winiarskiej (nazwy nie podaję, myślę, że łatwa do odgadnięcia).
Wersja z wyobraźni: piękne miejsce, cicha, nastrojowa muzyka w tle, na białych obrusach wystawione w rzędzie butelki (białe wina i szampany się oczywiście chłodzą), po sali krążą ludzie nawzajem uzupełniając komentarze dotyczące spożywanego trunku, przedstawiciele branży w fachowy sposób opisują każde wino, obsługa dba o dodatki (bagietki, owoce sery, wodę, dla odświeżenia kubków smakowych)… .
Rzeczywistość: piękne miejsce, cicha, nastrojowa muzyka w tle, na białych obrusach wystawione w rzędzie butelki... Niestety samo degustowanie to przeciskanie się/ stanie w kolejce do każdego stolika bez możliwości spokojnej rozmowy, bo z tyłu od razu można usłyszeć chrząkanie  lub poczuć lekkie szturchnięcie mające na celu przepchnąć osoby, które akurat były przy stoliku, stąd bardzo ograniczona możliwość rozmowy z przedstawicielem. Samo próbowanie wina też było ryzykowne, bo odchodząc od stolika można się było natknąć na krążące po sali typy w średnim wieku, które już się obeznały z nazewnictwem winnym; „rzucają taninami” lub „polecają późny zbiór, bo to przecież dla kobiet” (sic!). Tylko drobny mankament stanowiły lekko czerstwe bagietki (drobny, bo dość szybko się skończyły).
A co do samych win, które próbowałam, to istniała bardzo duża ich różnorodność. Akcent polsko-amerykański, tzn. początkująca winnica, na którą liczyłam, jednak wino z niej okazało się dość płaskie i mało charakterystyczne (próbowałam rieslinga, w końcu w naszym klimacie białe są pewniejsze). Ciekawie się zaprezentowały wina chorwackie z odmianą malvazija, bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie Chablis, które zniewalało delikatnym smakiem słodkiej śmietanki.  Natomiast królem imprezy okazał się być Tokaj, który zaprezentował całą gamę win; począwszy od wytrawnych furmintów, przez samorodni, aż po 6 puttonyos!
Zauważyłam też, że powoli na degustacje wkrada się lans- jeden z uczestników był zaopatrzony w profesjonalny (lniany?) woreczek zawieszony na szyi, przeznaczony na kieliszek. Genialne!

piątek, 19 listopada 2010

Beaujolais Nouveau 2010

   Dziś Beaujolais, zacznę więc od lekkiego, świątecznego wpisu. Beaujolais Nouveau zawsze będzie mi się kojarzyło z pewnym wieczorem, gdy najpierw uraczyłam zmysły muzealnymi eksponatami (tego dnia wypadała we Francji noc muzeów), a następnie wybrałam się skosztować lampkę świeżutkiego wina… niestety ta druga część była związana z obcowaniem z Francuzami, którzy wlewali w siebie imponujące ilości tego trunku, tłumacząc jednocześnie, że „dla nich to nic”, bo Beaujolais jest prawie jak sok. Ach jacy oni byli pijani… .
    Samo święto Beaujolais jest bardzo silnie zakorzenione we francuskiej kulturze, nie ma się z resztą czemu dziwić- to święto ostatnich zbiorów. Pierwsze winne plony pochodzą z odmiany Gamay (posiada ona monopol na ten rodzaj wina), które uprawiane są w Burgundii. Proces określany jako pełen dbałości o jakość i nietuzinkowość, zaczyna się już od winobrania przeprowadzanego ręcznie. Gamay nie lubi czekać, proces winifikacji dzieje się bardzo szybko: po umieszczeniu całych winogron (nietypowe!) w kadzi, uwalniane są soki i aromaty. Maceracja powinna przebiegać w ciągu kilku dni, następnie sama fermentacja trwa zaledwie 4-10 dni, dzięki temu dokładnie w trzeci czwartek listopada wino jest gotowe do wypicia. Ma lekką strukturę, wiśniowy kolor i lekki, owocowy smak. Przede wszystkim truskawka i banan powinny dominować wśród aromatów.
    Niestety recenzje tegorocznego Beaujolais są dość krytyczne, czterdzieści milionów butelek wypuszczonych na rynek zostało wstępnie ocenionych jako mdłe i drogie (poza Francją cena jednej sztuki sięga nawet 25 euro). Jest to o tyle niepokojące, że ten rok został uznany za korzystny dla winorośli… najbezpieczniej zasłonić się argumentem, że gusta konsumentów uległy zmianie, w obecnej chwili bardziej preferowane są wina kwaśne, z większą zawartością tanin. Zawsze jednak Beaujolais może pozostać dobrym pretekstem do spotkania w gronie bliskich osób, dokładnie w trzeci czwartek listopada.